A w Beskidzie rozzłocony buk,
A w Beskidzie rozzłocony buk.
Będę chodził Bukowiną z dłutem w ręku,
By w dziewczęcych twarzach uśmiech rzeźbić,
Niech nie płaczą już,
Niech się cieszą po kapliczkach moich dróg.
G C D G
Beskidzie, malowany cerkiewny dach,
C H7 e
Beskidzie, zapach miodu w bukowych pniach.
C D G C
Tutaj wracam, gdy ruda jesień na przełęcze swój tobół niesie.
G C D
Słucham bicia dzwonów w przedwieczorny czas.
G C D G
Beskidzie, malowany wiatrami dom,
C H7 e
Beskidzie, tutaj słowa inaczej brzmią,
C D G C
Kiedy krzyczę w jesienną ciszę, kiedy wiatrem szeleszczą liście,
G C D
Kiedy wolność się tuli w ciepło moich rąk
C D G C D
Gdy, jak źrebak się tuli do mych rąk;
A w Beskidzie zamyślony czas
Beskidzie, malowany cerkiewny dach ...
A w Beskidzie rozzłocony buk,
A w Beskidzie rozzłocony buk.
Będę chodził Bukowiną z dłutem w ręku,
By w dziewczęcych twarzach uśmiech rzeźbić,
Niech nie płaczą już,
Niech się cieszą po kapliczkach moich dróg.
A D E A
Beskidzie, malowany cerkiewny dach,
D Cis fis
Beskidzie, zapach miodu w bukowych pniach.
D E A D
Tutaj wracam, gdy ruda jesień na przełęcze swój tobół niesie.
A D E
Słucham bicia dzwonów w przedwieczorny czas.
A D E A
Beskidzie, malowany wiatrami dom,
D Cis fis
Beskidzie, tutaj słowa inaczej brzmią,
D E A D
Kiedy krzyczę w jesienną ciszę, kiedy wiatrem szeleszczą liście,
A D E
Kiedy wolność się tuli w ciepło moich rąk
D E A D E
Gdy, jak źrebak się tuli do mych rąk;
A w Beskidzie zamyślony czas
Beskidzie, malowany cerkiewny dach ...