Ukamienują cię, gdy będziesz szedł ulicą,
Gdy stołka swego zbyt mocno się chwycisz,
Ukamienują, gdy będziesz chodził po podłodze,
I gdy zapukasz, by ktoś ci otworzył.
Ukamienują cię, to jest pewne,
Lecz nie martw się, sam przecież nie jesteś.
Przy śniadaniowym ukamienują cię stole,
Gdy jesteś młody i bardzo zdolny.
Ukamienują cię, gdy zechcesz coś zmieniać,
Ukamienują cię życząc powodzenia.
Ukamienują cię, to jest pewne,
Lecz nie martw się, sam przecież nie jesteś.
Ukamienują cię mówiąc, że to koniec,
Lecz znowu wrócą i zdepczą jak słonie.
Ukamienują cię, gdy autem dodasz gazu,
Ukamienują cię, gdy grasz na swej gitarze.
Ukamienują cię, to jest pewne,
Lecz nie martw się, sam przecież nie jesteś.
No cóż, gdy będziesz szedł samotnie
Ukamienują cię w drodze powrotnej.
Ukamienują cię za to żeś odważny,
Do grobu wpędzą całkiem na poważnie.
Ukamienują cię, to jest pewne,
Lecz nie martw się, sam przecież nie jesteś.